Tom I
"Zatrute ciasteczko".
Alan Bradley
Wydawnictwo Vesper.
Przełożył Jędrzej Polak.
Okładka miękka.
Liczba stron: 366
"[...] doszłam do wniosku, że bycie Flawią de Luce jest jak bycie sublimatem- czarnym, kryształowym osadem, jaki zostaje na
Nie wiem, dlaczego nazywana jest książką dla dzieci, jeżeli mamy tu erotyczne wątki... Czy młodzież jest już tak wykształcona w tym temacie, a ja nie mam o tym pojęcia?
"[...] wyglądał jak stary, cierpiący na niestrawność szambelan, wpatrujący się z niesmakiem w kochankę oblekającą jedwabne pończochy na długie, młodzieńcze nogi."
Ponad to, wszechobecna śmierć, opisy trucizn, oraz wymawiane z pasją opisy związków chemicznych, czy nazwy pierwiastków, które wypowiada bohaterka mogą sprawiać trudność dzieciom poniżej 15 roku życia. Także moim skromnym zdaniem Książka jest idealna dla młodzieży i dorosłych.
"Anyżki i mleko! Nienawidziłam anyżków Pani Mullet, tak jak święty Paweł nienawidzi grzechu! Byłam gotowa wskoczyć na stół i wymachując parówką nadzianą na widelec jak berłem, zawołać najdonośniejszym głosem Laurence'a Oliviera: "Czy nikt nie wyzwoli mnie od tej nieznośnej kucharki?!""
Brzmi dość banalnie, prawda? Cóż poradzić, gdy nie mogę za wiele wam zdradzić? Nie mogę wam powiedzieć na przykład, że główną przyczyną zamieszania i śmierci faceta, który groził Panu de Luce, jest znaczek pocztowy, którego historia jest bardzo interesująca. Nie mogę też wspomnieć, że ojciec Flawii jest zapalonym filatelistą, którego przeszłość jest dość mroczna...
A wszystko zaczęło się od martwego ptaka w salonie i nadgryzionej kremówki, której nikt nie je, bo przecież jest ochydna ...
No i tym bardziej nie mogę wam przecież wspomnieć o tym, że Flawia jest dość przebiegłą i ciekawską istotą, która sarkazm i ironię ma opanowaną do perfekcji, w dodatku kłamie jak szewc.
A wszystko to dzieje się przez tydzień w roku 1950, w domu Buckshaw, w Anglii..
Cóż, ja jestem zauroczona Flawią de Luce, na pewno zbiorę całą kolekcję książek o małym Sherlock'u Holmes'ie.
Serdecznie dziękuję za egzemplarz Panu Bartoszowi z wydawnictwa Vesper, który lubi wciskać mi książki, którym nie mogę się oprzeć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz